Ciągle przetłuszczające się włosy, wiecznie powracający łupież a przy tym trudne do ułożenia i elektryzujące się kosmyki spędzały mi sen z powiek. Przed wyjściem do pracy spędzałam wiele czasu przed lustrem, a w efekcie moja fryzura i tak nigdy nie przybierała pożądanego kształtu.Szukałam różnych sposobów na przywrócenie moim włosom witalności i blasku, jednak ani farbowanie, ani nabłyszczające maski, lakiery, pianki, żele czy inne specyfiki nie pomagały. Nawet najlepiej najlepsze cięcie nie sprawiało, że także po wyjściu z salonu włosy dobrze się układały… Czułam się naprawdę bezsilna. Okazało się, że nie tylko ja byłam świadoma swojego problemu, bo i mój fryzjer zwrócił uwagę na ten beznadziejny stan. Zalecił mi diametralną zmianę sposobu ich pielęgnacji, o ile w moim przypadku wcześniej o takowej w ogóle można było mówić. Kazał zmienić dietę i kosmetyki. Uświadomił mi, że chociaż włosy są martwe, to mieszki włosowe, z których one wyrastają, są żywe i potrzebują odpowiedniego odżywiania, dzięki któremu mogą właściwie funkcjonować. Piłam więc dużo wody, jadłam świeże owoce i warzywa a przy czym unikałam wysoko przetworzonej żywności. Równolegle z nową dietą zmieniłam środki pielęgnujące włosy na poleconą przez fachowca linię SUBRIBA UNIVERSAL, a co jakiś czas uzupełniam zabiegi o niebieską serię SUBRINY RECEPT. Mój problem znikł, a włosy tak dobrze wyglądają, że przestałam je upinać. Wyglądam atrakcyjnie bez żmudnych zabiegów! |

